Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poznajemy Delft. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poznajemy Delft. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 kwietnia 2016

Vermeer is coming home

Rok 2016 w Delft jest rokiem Vermeera. O ile w mieście zawsze można było kupić pamiątki z wizerunkiem Dziewczyny z perłą, teraz miasto pełne jest plakatów, sprzedawane są pokrowce na siodełka rowerowe z wydrukiem Mleczarki, a w jednej z restauracji można nawet zjeść kanapkę Vermeera (oby składniki nie miały ponad 300 lat:P). Związane jest to z ważnym kulturalnym wydarzeniem jakim jest powrót do Delft jednego z najbardziej znanych dzieł artysty - Uliczka (The Little Street). Miasto (przynajmniej centrum) obwieszone jest flagami informującymi gdzie i kiedy można obraz oglądać, a w witrynach sklepów pojawiły się jego reprodukcje. Wystawa "Vermeer is coming home" trwała będzie do 17 czerwca w Museum Prinsenhof w Delft.

The 2016 in Delft is year of Vermeer. As long as in Delft you could always buy souvenirs with the image of Girl with a Pearl Earring, now the city is full of posters, covers for bicycle saddles with a print of The Milkmaid are sold, and in one of the restaurants you can even eat a Vermeer's sandwich. The reason for that is return to the city one of the most famous Vermeers picture - The Little Street. Many posters inform us where we can see this piece of Vermeer's art. The exhibition "Vermeer is coming home" will be continued until June 17 at the Museum Prinsenhof in Delft.

































Teraz troszkę historii;) Vermeer namalował Uliczkę ok. 1658 roku. W 1696 obraz zakupiony został przez kolekcjonera z Amsterdamu i opuścił Delft, a w 1921 roku został podarowany Rijskmuseum w Amsterdamie.
Ciekawostką jest, iż tylko 35 obrazów namalowanych przez Vermeera przetrwało do dziś i wszystkie z nich w kilkadziesiąt lat po śmierci malarza zniknęły z Delft. Nic więc dziwnego w tym, że rodzinne miasto artysty cieszy się z powrotu jego dzieła po 320 latach nieobecności.

Now, a little piece of history;) Vermeer painted The Little Street at 1658. At 1696 picture had been bought by art collector from Amsterdam and it left Delft. At 1921 The Little Street was donate to Rijskmuseum in Amsterdam.
Interesting fact is that only 35 pictures painted by Vermeer have survived until today and none of them is in Delft. So, it isn't strange that city is very happy of the returning of Vermeer's picture. 

The little street przedstawia starą kamienicę mieszczańską, na obrazie widnieją cztery postacie, dwójka bawiących się dzieci i dwie kobiety zajęte swoimi pracami. Przez wiele lat badacze dzieła starali się określić czy namalowane domy w rzeczywistości znajdowały się w mieście, a jeśli tak - to gdzie?1)

On The Little Street we see an old tenement house and four figures, a couple of playing children and two working women. For many years researchers have been trying to find the actual location of the place from the picture. If it was in the Delft - where was it?


J. Vermeer Uliczka (źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Uliczka)


Odpowiedzią jest Vlamingstraat. Naukowcy zlokalizowali przedstawione w dziele kamienice na ulicy Vlamingstraat 40-42, jest to miejsce z którym Vermeer był szczególnie związany. W kamienicy przedstawionej przez Vermeera mieszkała bowiem jego ciotka Ariaentgen Claes van der Minne wraz ze swoimi trzema córkami (na obrazie jest to kobieta siedząca w drzwiach, w białym czepku na głowie).2)

The answer is Vlamingstraat, exactly Vlamingstraat 40-42. This place had a special meaning for Vermeer. In the building depicted by Vermeer lived his aunt Ariaentgen Claes van der Minne and her three daughters. 














































Kiedy już przybędziecie pod słynne 42 warto pójść kawałek dalej, pod numerem 77 znajduje się bowiem urokliwa, ponad 300-letnia kamieniczka pamiętająca czasy Vermeera. 

Having arrived at the famous 42, you can go just a bit further (to Vlamingstraat 77) and see a 300 year old tenement house that actually remembers the times of Vermeer. 


Vlamingstraat 77 (kamieniczka po prawej stronie zdjęcia)


Ciotka artysty jest naszą przewodniczką w świetnej aplikacji stworzonej dla Museum Prinsenhof Delft (Vermeer route:Where is Vermeer, do pobrania za darmo w google play i app store), dzięki której odbywamy spacer szlakiem miejsc namalowanych przez Vermeera, bądź w jakiś sposób dla niego ważnych. Jeśli jesteście w Delft lub planujecie tutaj przyjechać polecam skorzystać z niej w czasie weekendowego spaceru. Chociaż, prawdę mówiąc, lepiej jest spacerować w tygodniu, wtedy jest tu spokojniej, ciszej i pomimo widocznych wszędzie samochodów łatwiej można się przenieść w czasie i zakosztować takiego Delft, jakie znane było Vermeerowi i jemu współczesnym:)

Vermeer's aunt is our guide in a great phone application created for Museum Prinsenhof in Delft. With this app you can take a walk through a trail of places depicted by the painter and important to him. If you are in Delft or plan to visit the city I recommend to use this app during a weekend walk. However, in my opinion it is better to go for the walk during the week, when city is more silent and calm. Then, besides cars that are parked along the canals, you will be able to go back in time and experience the Delft that was known by Vermeer and his contemporaries:)



1) http://prinsenhof-delft.nl/en/20-agenda/tentoonstellingen/283-vermeer-is-coming-home-03
2) http://prinsenhof-delft.nl/en/

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Pierwszy prawdziwie wiosenny weekend

Za nami piękny, pogodny i ciepły weekend. Pierwszy tak iście wiosenny.
Sobotnią atrakcją w centrum Delft był: Delftse Levende Etalage Dag: Welkom in mijn straatje! czyli: Dzień żywych witryn: Witam na mojej ulicy! (w wolnym tłumaczeniu :P) Była to ósma edycja wydarzenia w czasie którego na ulicach i w witrynach sklepów można zobaczyć kolorowych przebierańców, postacie z obrazów oraz ludzi w starodawnych holenderskich strojach. Właściciele sklepów i restauracji reklamują w taki sposób swoje branże. Modele i modelki chętnie pozują do zdjęć, sami bądź z zainteresowanymi przechodniami. I tak, przed sklepem z winami dwie urocze Holenderki raczyły się napojem z pucharów, a sklep z dziwnymi prezentami reklamowała "pani paczka". 

We have beautiful, sunny and warm weekend behind us. It was the first such truly spring day. 
Saturday attraction in Delft was a Delftse Levende Etalage Dag: Welkom in mijn straatje! - 'Delft Live Showcase Day: Welcome on my street!'. It was an eighth edition of this event. In this day we could meet people dressed as characters from the old pictures, wearing traditional Dutch outfits and funny, colorful costumes. In this way the owners of shops and restaurant advertise their trades. They are also happy to pose for pictures. And so, in front of wine shop we met two charming Dutch women drinking wine, while "miss present" advertised a gift shop.





Na rynku rządziły praczki i ich baniaki z mydlinami. Spotkaliśmy również Vermeera i jego słynną modelkę, którzy byli zachętą do odwiedzenia muzeum Prinsenhof (ale o tym będzie osobny wpis). 

The main square was overwhelmed by laundress and their bowls with soapy water. We also met Vermeer and his famous model.































Nie mogło zabraknąć oczywiście słynnej świnki, która na tą okazję przyodziała apaszkę w tradycyjne delftyckie wzory.

And off course an event like this could't have lacked the famous pig, who for this occasion wore a scarf with traditional Delft's print.




























W niedzielę natomiast oficjalnie rozpoczęliśmy sezon na głaskanie zwierzątek;)

On Sunday we officially began the season of petting animals;)






sobota, 12 marca 2016

Kids Playground

Dzisiejszy dzień spędziliśmy w kulkowym królestwie, bawialni dla dzieci Kids Playground. Prawdziwy raj dla małych miłośników figlowania (dla dużych przyznam też) - basen z kulkami, dużo zjeżdżalni, tory przeszkód i wielkie trampoliny. 

Today we spent the day in Kids Playground Delft. It's a real paradise for young fans of fun (and for the big ones as well) - balls pool, a lot of slides, obstacle courses and big trampolines.




Po takiej dawce szaleństw i emocji, nawet tak twardy zawodnik jak Zosia padł w drodze powrotnej do domu;) 
Taki plac zabaw to świetne miejsce do spędzania czasu podczas brzydkiej pogody. I tu, plus dla Holandii. Muszę przyznać, że pod względem miejsc przyjaznych dzieciom, placów zabaw, bibliotek z miejscem specjalnie dla maluchów czy farm ze zwierzakami Holandia spisuje się na medal:)

After such a dose of thrills and excitements, even a hard player like Zosia, crashed out on the way back home. 
This is a great place to spend time during a bad weather. And here, I have to give credit to Netherlands as a kid-friendly place, with a lot of playgrounds, libraries with corners for toddlers and farms with animals to pet.  








niedziela, 7 lutego 2016

Maria van Jessekerk

W centrum Delft, w okolicach rynku znajdują się aż trzy kościoły. O dwóch z nich, najbardziej znanych, Starym i Nowym już kiedyś Wam wspominałam. Dzisiaj krótki opis trzeciego z kościołów - Maria van Jessekerk.

In the center of Delft there are three churches. About two of them I already wrote: Old Church and New Church. Today I guickly show you the third of them - Maria van Jesse Church.








Kościół Maria van Jesse (nie mam pojęcia jak to przetłumaczyć - może po prostu kościół pod wezwaniem Marii van Jesse) zbudowany został w latach 1875-1882 w stylu neogotyckim i do 1971 roku nosił nazwę Kościoła św. Józefa. Budowla została wzniesiona na planie krzyża. Wnętrze kościoła Maria van Jesse jest pełne zdobień, jaśniejsze i przez to okazalsze niż pozostałych dwóch starszych, delftyckich kościołów. Co najważniejsze, centralnym punktem jest tutaj prezbiterium z ołtarzem, którego brak zarówno w Nowym, jak i Starym Kościele.

Maria van Jesse Church was built between 1875-1882 in neogothic style. Initially the name of this church was Sint Joseph Church, in 1971 the name was changed to Maria van Jesse. The church is build in the shape of a cross. Interior of this church is full od decorations, brighter than interior of two another oldest, Delfts churches. And what is important, the central place of this church is presbytery with an altar which Old and New Church lack.



źródło: http://www.rkdelft.nl/cms/index.php?id=52



























Ciekawostką są wieże kościoła, które kształtem nawiązują do wież Starego i Nowego Kościoła. Wieża po prawej stronie (patrząc od frontu) zainspirowana została wyglądem wieży Starego Kościoła, a wieża z lewej strony ma przypominać wieżę Nowego Kościoła.1)

Interesting fact is that church has two towers whose shape reminds the shape of Old and New Churches towers. Tower at right side is inspired by Old Church tower, and left side tower looks similarl to New Church tower.




Widok na kościół z rynku.





















































1) https://nl.wikipedia.org/wiki/Maria_van_Jessekerk

wtorek, 22 grudnia 2015

Świąteczne Delft

Już od kilku tygodni Delft przygotowane jest do Świąt. Na rynku stanęła ogromna choinka, ulice ozdobione są światełkami, a w witrynach sklepów i oknach mieszkań pojawiły się świąteczne ozdoby. Zniknęły Mikołaje i Zwarte Pietowie, zastąpieni przez choinki, świeczniki w kształcie kamieniczek i świąteczne wieńce. Tylko pogoda taka mało świąteczna, 14 stopni, czasami zza chmur wygląda słońce i, o dziwo, od kilku dni nie padało. W Polsce czeka nas chyba podobna pogoda, nie będzie więc białego szaleństwa;)
Dzisiaj zapraszamy na mały spacer rozświetlonymi uliczkami Delft:)
























































Życzymy wszystkim spokojnych i rodzinnych Świąt, 
wymarzonych prezentów pod choinką, 
a przede wszystkim - dużo uśmiechów i radości:)




niedziela, 22 listopada 2015

Sinterklaas intocht Delft

21-go listopada, czyli wczoraj, do Delft zawitał św. Mikołaj. (Tutaj dla zainteresowanych filmik z tego wydarzenia.) Przypłynął z Hiszpanii statkiem parowym i pozostanie w Holandii do 6 grudnia. Od dziś, aż do 5 grudnia dzieci mogą codziennie ustawiać swoje buciki przy kominku i oczekiwać na drobne upominki, które przyniesie im Mikołaj. Natomiast 5 grudnia dostaną od niego konkretny, duży prezent z okazji mikołajek. 
Przybywającemu Świętemu towarzyszył orszak Zwarte Pietów (Czarnych Piotrków), muzykantów, tańczących zespołów, samochodów wypełnionych po brzegi prezentami i maszyn "produkujących" korzenne ciasteczka. 







Pomocnicy Mikołaja radośnie witali wszystkie dzieci, rozdawali im kruidnoteny i pepernoteny (których rozsypywanie ma symbolizować szczęście i dostatek), grała orkiestra, a sam Mikołaj jechał na swoim białym koniu i pozdrawiał zebrany tłum. Wszystko to odbywało się w strugach (padającego co chwilę) deszczu, ażeby było jeszcze bardziej po holendersku;)












































Holenderski Mikołaj nie przypomina znanego z reklam coca - coli dziadka w czerwonej czapie z pomponem. Wywodzi się on od postaci biskupa Mikołaja z Miry, ubrany jest w biskupią szatę, na głowie ma mitrę, w ręce trzyma pastorał i jeździ na koniu o imieniu Amerigo, a nie w saniach z reniferem Rudolfem. Jedynym podobieństwem jest siwa, długa broda.






























Dlaczego Mikołaj przypływa akurat z Hiszpanii? Otóż wiąże się to z czasami, gdy Hiszpania i Portugalia były potęgami kolonialnymi i Holendrzy kupowali od nich przyprawy, cytrusy, migdały czy figi. Istniał wówczas w Holandii pogląd, że wszystkie dobra z południa biorą się z Hiszpanii, w tym Sinterklaas.1)
Bardzo ważnym elementem tradycji związanej z Mikołajem jest Zwarte Piet. Czarny Piotrek jest pomocnikiem Mikołaja, który nosi worki z prezentami i ciastkami, płata figle i rozwesela dzieci. Ubrany jest w tradycyjny kostium pazia z przełomu XVI i XVII wieku.2) Na tydzień przed przyjazdem św. Mikołaja praktycznie w każdym sklepie na wystawie pojawiały się obrazki i figurki Zwarte Pietów. 








Można było kupić przebranie Czarnego Piotrka,  w którym większość dzieci pojawiła się wczoraj, aby przywitać Mikołaja. W sprzedaży były również zestawy do pomalowania twarzy.




























Czarnoskóry pomocnik ze złotymi kolczykami w uszach może budzić mieszane uczucia i kojarzyć się z czasami niewolnictwa, ale tutaj nie ma to takiego wydźwięku. Dzieci chętnie malują swoje twarze, przebierają się i traktują to jak element tradycji. A skąd wziął się pomysł na czarnoskórego pomocnika Mikołaja? Jest kilka teorii, które to wyjaśniają. Według jednej z nich jest on chłopcem z Etiopii, który został kupiony przez Mikołaja z Miry na targu niewolników, biskup podarował mu wolność i chłopiec w zamian pozostał z nim jako jego pomocnik. Według innych, bardziej szalonych, teorii jest on nawróconym przez biskupa demonem bądź ujarzmionym szatanem.3) 
Tradycja witania Mikołaja w każdym razie jest bardzo przyjemna, wprowadza radosny i świąteczny nastrój. Wczorajszego dnia przez kilka godzin mikołajkowy pochód przemierzał ulice centrum, w powietrzu unosił się zapach anyżowo - korzennych przypraw, a psotni Pietowie wrzucali pachnące ciasteczka nawet przez uchylone okna mieszkań. 




1) http://www.holandiabeztajemnic.pl
2) https://pl.wikipedia.org/wiki/Sinterklaas
3) https://pl.wikipedia.org/wiki/Zwarte_Piet