niedziela, 12 kwietnia 2015

Głaskanie kózek i baranków

Mijający weekend spędziliśmy na spacerach i wycieczkach. Już się przyzwyczailiśmy do zmienności tutejszej pogody, jednego dnia jest gorąco i słonecznie, a następnego wieje i leje. Więc jak tylko słońce zagląda nam przez okno natychmiast wykorzystujemy to i wybieramy się w plener.

Jeździmy na rowerach

oglądamy konie

a Zosia czasami nawet na koniku jeździ.

Dzisiaj odwiedziliśmy mini zoo znajdujące się w Delft. Były kózki, baranki i osiołki, wszystkie można było oczywiście głaskać, a jak się znudziły zwierzątka można było pójść na plac zabaw. Istny raj dla Zosi:)

Dumnie przechadzające się pawie.


Za za za jooobi












No nie chciały kozy jeść.



Na koniec jeszcze filmik z chrapiącym królikiem:


poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Paasstol - holenderski chlebek świąteczny

Niestety, z powodu braku piekarnika nie miałam możliwości upiec żadnego świątecznego ciasta, pięknie ozdobionego mazurka czy baby wielkanocnej. Spróbowaliśmy więc tutejszego specjału - Paasstol. Jest to drożdzowy chlebek z bardzo dużą ilością rodzynek i nadzieniem z masy marcepanowej. Holendrzy pieką takie ciasto zarówno na Boże Narodzenie jak i na Wielkanoc, w Belgii również jedliśmy coś podobnego.


Chlebek kupiony w sklepie okazał się całkiem smaczny, ale myślę, że upieczony samodzielnie w domu musi być przepyszny. Znalazłam fajny przepis(1) i chętnie się nim z Wami podzielę (nie będziecie musieli tłumaczyć z obcego na nasze;)) A ja, jak tylko będę miała piekarnik to z pewnością sama przepis wypróbuję. I tak, wiem - podaję niewypróbowany przepis, ale brzmi całkiem rozsądnie, więc ciacho powinno wyjść dobre;)


Składniki na masę marcepanową:

- 3/4 szklanki obranych migdałów
- 1/2 szklanki cukru
- skórka z około 1/4 cytryny
- ubite białko z jajka

Masę marcepanową najlepiej przygotować kilka dni przed pieczeniem ciasta, aby nabrała smaku. Migdały należy zmielić razem z cukrem, dodać startą skórkę z cytryny i pianę z białka. Mieszać do uzyskania jednolitej masy, następnie przełożyć do szczelnie zamkniętego pojemnika i wsadzić na kilka dni do lodówki. Oczywiście można też kupić gotowy marcepan.



Składniki na ciasto:

- 375g mąki
- 10g drożdży instant
- 50g cukru pudru
- 1 łyżeczka soli
- 1 duże, roztrzepane jajko
- 3/4 szklanki mleka 3,5%
- 75g masła, miękkiego, pokrojonego w kostkę
- opcjonalnie szczypta kardamonu i cynamonu
- 300g rodzynek, mogą być ciemne i białe
- 75g posiekanych migdałów
- rum do namoczenia rodzynek

Dzień przed robieniem ciasta należy namoczyć rodzynki w rumie, osuszyć, wymieszać z migdałami i odstawić do lodówki.


Teraz kolej na zrobienie ciasta: mieszamy wszystkie suche składniki, w osobnej miseczce łączymy mleko z rozbełtanym jajkiem. Następnie mieszamy składniki suche z mokrymi i wyrabiamy, w czasie wyrabiania dodajemy po kawałku miękkiego masła, wszystko ugniatamy aż do uzyskania jednolitego, gładkiego ciasta. Przykrywamy i odstawiamy na 15 minut w ciepłe miejsce. 
Kolejnym krokiem jest połączenie ciasta z rodzynkami, ciasto należy dokładnie wyrobić, aby równomiernie rozmieszać bakalie. Tak przygotowane ciasto wkładamy do miski, delikatnie smarujemy olejem, aby nie wyschło i pozostawiamy pod przykryciem przez godzinę do wyrośnięcia.
W międzyczasie, do przygotowanej wcześniej masy marcepanowej dodajemy jedno rozbełtane jajko i dokładnie mieszamy.
Po upływie godziny wyrośnięte ciasto przekładamy na blachę, delikatnie wałkujemy aby uzyskać dosyć gruby placek. Z masy marcepanowej formujemy wałek, który umieszczamy na cieście, następnie ciasto składamy wzdłóż marcepanowego wałka i zaklejamy złożone brzegi. Tak powstałą roladę pozostawiamy na kolejną godzinę do wyrośnięcia. Na koniec smarujemy rozbełtanym jajkiem i posypujemy pokruszonymi migdałami.
Wyrośnięty chlebek wsadzamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, po ok. 20 minutach zmniejszamy temperaturę do 160 stopni i pieczemy kolejne 15-20 minut. Po ostygnięciu posypujemy ciasto grubą warstwą cukru pudru bądź polewamy lukrem i gotowe:)

Smacznego!






1) przepis zaczerpnięty ze strony http://www.inmyredkitchen.com/paasstol-dutch-easter-bread/

niedziela, 5 kwietnia 2015

Wielkanoc w Holandii

Tegoroczne Święta postanowiliśmy spędzić na obczyźnie, ciekawi jak te dni wyglądają u Holendrów. Wielkanocne króliczki, jajeczka, owieczki i całe mnóstwo innych ozdób pojawiły się w tutejszych sklepach już w połowie lutego. Mogłoby się więc wydawać, że jest to mocno oczekiwane święto.

Już od kilku tygodni w oknach domów pojawiały się świąteczne ozdoby. Szczególnie popularne są gałązki wierzby dekorowane pisankami, taka wielkanocna choinka, która według mnie jest raczej wątpliwą ozdobą;P Z tego co się dowiedzieliśmy nie obchodzi się tutaj Wielkanocy w sposób szczególnie religijny. Nie ma na przykład tradycji święcenia pokarmów. W niedzielę wielkanocną Holendrzy organizują rodzinny obiad, spacery i wyjazdy za miasto. Popularna jest zabawa w szukanie przez dzieci czekoladowych jajek, pochowanych w domach lub w ogrodzie oraz malowanie pisanek. Niektórzy wolne świąteczne dni wykorzystują na porządki i prace w ogrodzie. Odnieśliśmy wrażenie, że holenderska Wielkanoc jest raczej oficjalnym powitaniem wiosny i celebrowaniem czasu spędzanego z bliskimi, niż świętem związanym z przeżyciami religijnymi.
Organizując sobie tutaj Wielkanoc chcieliśmy pozostać przy tradycjach, które wynieśliśmy z domu, były więc pisanki (malowane i takie gotowane w łupinkach z cebuli), baranek (a raczej owieczka), sałatki jarzynowe, wędliny, biały barszcz i oczywiście ćwikła. 




Holenderskim akcentem, poza biało-niebieską pisanką, było ciasto, tradycyjne paasstol. 


Zosia mocno udzielała się w przygotowaniach do Świąt, kroiła warzywa do sałatki, malowała pisanki i obierała joja do zupy:)

Pisanka delftware




Po wielkanocnym śniadaniu wybraliśmy się na przejażdzkę rowerową, tym razem udaliśmy się nad De Grote Plas, po naszemu - staw, staw o nazwie Staw...

Buju, buju




Bocian! Jak on tu żyje to znaczy, że my też możemy.



Na koniec chcemy życzyć wszystkim równie pogodnych, rodzinnych i szczęśliwych Świąt co nasze:)

środa, 1 kwietnia 2015

Piwko w Delft

Jak już wspomniałam w jednym z wpisów, Delft było niegdyś sławne z piwowarstwa. Najstarszy browar powstał tutaj około 1210 roku, jego pozostałości odnaleziono na Cmentarzu Ducha Świętego. W roku 1500 w samym centrum Delft znajdowało się 200 browarów. Miasto było wówczas największym producentem piwa w północnej i południowej Holandii. W samym 1554 roku wyprodukowano około 500 tysięcy baryłek piwa, czyli ponad 77 milionów litrów.(1) Sytuacja ta zmieniła się po wielkim pożarze (spowodowanym wybuchem magazynu z prochem), po którym Delft przekształciło się w centrum produkcji ceramiki (patrz post Delftyckie kafle).


Czerwony kolor zaznacza teren na którym występowały browary w centrum Delft. (źródło: http://www.bierhistoriedelft.nl)


Ostatni browar delftycki zamknięty został w 1922 roku, po 89 latach w celu kontynuowania browarniczej tradycji w mieście założony został browar De Koperen Kat (obecnie jedyny browar w Delft). 


(źródło: http://www.koperenkat.nl/bieren/)


Nawiązaniem do browarniczej tradycji miasta są również piwa produkowane pod nazwą "Delft", powstają one w browarze Klein Duimpje w Hillegom.(2) Piwa te produkowane są dzięki inicjatywie organizacji Bierhistorie Delft, na podstawie starych receptur i mają oddawać "ducha" i smak starodawnych piw delftyckich.
Żeby jednak nie być posądzonym, że to tylko teoria i puste słowa, czas na degustację;)

Wybór padł na Delfts Kuitbier, piwo 5,5%-towe, warzone z pszenicy i owsa, nie napowietrzane dwutlenkiem węgla, tak aby jak najbardziej przypominało w smaku i recepturze starodawny trunek.


Po przelaniu do kufla na piwie nie tworzy się piana, kolor piwa - zardzewiała woda.


Walory smakowe oceniał największy degustator piwny, Michał: "piwo nie ma bąbelków, lekko musuje na języku, w zapachu wyczuwalne nuty owocowe, tak samo w smaku. Kwaśne i dalekie od tego do czego jesteśmy przyzwyczajeni pijąc np. zwykłego lagera, nie jest goryczkowe ani orzeźwiające. Zapewne, ciekawie odtwarza historyczny smak piwa z Delft, jednak gusta wyrobione na żywcu i okocimiu będą bardziej zaspokojone innymi holenderskimi piwami takimi jak Heineken, Grolsch czy Hertog Jan."
A dla mnie piwo to przypominało coś, co kiedyś zrobił mój Tata, drożdżowy napój w stylu podpiwka, tylko było gorsze, kwaśne, z tym dziwnym owocowym posmakiem, nieco podobnym do smaku Old Amsterdama. Podsumowując, jako totaly piwny ignorant wolę Heinekena z sokiem imbirowym;)




(1) źródło: http://www.koperenkat.nl/delft-historische-bierstad/
(2) źródło: http://dutchbeerpages.com, http://www.bierhistoriedelft.nl

wtorek, 31 marca 2015

Last month

Żegnaj marcu, oby w kwietniu było więcej lata:)

"Tak tato, rozumiem czym jest ten caly fermion majorany."

Biblioteczka, jeśli się nudzisz możesz usiąść na ławeczce i poczytać:)

Ciekawa kołatka

Budowa holenderskich domów zadziwia



Pod "jojami"


Den Haag



sobota, 28 marca 2015

Drewniaki i Bonte Ossteeg

Wreszcie udało nam się uporać z przeprowadzką i porządkami. Sprzątaniu sprzyjała pogoda, a raczej jej brak, cały tydzień był zimny i deszczowy. Po tygodniu mieszkania w nowym miejscu już jesteśmy praktycznie przyzwyczajeni do zmiany otoczenia, cóż... lata praktyki;) Dla Zosi istotną zmianą jest spanie w dużym, "dorosłym" łóżku, nie był to jednak dla niej żaden problem, jeszcze ani razu nie spadła (czego się bardzo obawiałam), śpi ładnie całą noc, a rano przybiega zadowolona do naszej sypialni:) 
Kiedy w piątek niespodziewanie wyszło słońce, postanowiłyśmy to wykorzystać na eksplorowanie zakątków delftyckiego rynku. Zosia oglądała, wszechobecne w sklepach okalających rynek, drewniaki, biegała i zapoznawała się z kanałowymi kaczkami. 





Spacerując trafiłyśmy na malutką uliczkę Bonte Ossteeg, dopiero w domu oglądając zrobione zdjęcia dowiedziałam się, kim jest autor malunków na krowie, ścianie kamienicy i chodniku. 




Hugo Kaagman jest holenderskim artystą, przedstawicielem street artu. Wypracował on swój unikalny styl, w którym łączy symbole współczesnej popkultury, historii, religii i polityki ze stylem Delftware. Najbardziej znanymi pracami Kaagmana są stworzenie muralu na 65 metrowej ścianie wschodniego terminalu na lotnisku Schiphol oraz wykonanie zdobień na ogonach boeingów dla brytyjskich linii lotniczych.

Terminal na lotnisku Schiphol (źródło:http://www.kaagman.nl)
(źródło: http://www.kaagman.nl)

Jak widzicie pomału odkrywamy kolejne tajemnice Delft, nie ułatwia tego niestety pogoda, dlatego z niecierpliwością oczekujemy nadejścia wiosny, a wraz z nią coraz dalszych podróży i większej ilości atrakcji.